5 filmów mojego dzieciństwa

5 filmów mojego dzieciństwa

Przez blog Toppsy Crett zostałem nominowany do wzięcia udziału w kolejnej zabawie filmowej blogosfery. Dziś poznacie 5 filmów dzieciństwa KinoKonesera 🙂 Z tym, że ciężko jest wybrać tylko 5, więc było ciężko wyselekcjonować tak małą grupę, toteż ich hierarchia i kolejność będzie raczej przypadkowa. Na innych blogach przemknął mi mój ulubiony serial z dzieciństwa „Tajemnica Sagali”, więc jego w tej piątce zabraknie. Podobnie z turtlesami – ach jak katowałem kasetę vhs z „Wojowniczymi Żółwiami Ninja” – łezka się w oku kręci. Ale ok – czas na zestawienie.

Bałwanek Bouli (1990)
Moja bajka/serial z wczesnego dzieciństwa. Nie pamiętam nawet żadnego przypadkowego odcinka. Pozostało mi tylko wspomnienie, że takowa bajka istniała i byłem jej zagorzałym fanem. Sporo czasu zajęło mi odszukanie jej tytułu. Ponadto jakiś czas temu natknąłem się na jakieś odcinki na YT, ale to już nie ta sama magia 😉 A jak widać na zdjęciu bajka opowiada o losach bałwanka Bouliego oraz jego przyjaciołach z lodowej wioski. Równie dobrze mogły się tu znaleźć takie pozycje jak Scoobie-Doo, bądź Flinstonowie (mam na myśli bardziej filmy pełnometrażowe niż seriale) no i oczywiście bajki Hanny-Barbery, które cyklicznie emitowało długie odcinki w telewizji. Takich bajkowych pozycji w latach 90′ było bez liku, więc mógłbym wymieniać i wymieniać.

Król Lew (1994) – Rob Minkoff, Roger Allers
Mimo, że ta pozycja pojawiała się już w zestawieniach blogerów to musiałem umieścić ją i ja. Jest to pierwszy film, który miałem ogromną przyjemność obejrzeć w kinie. Z tą produkcją wiąże się sporo przeżyć i emocji. Szkoda, że kontynuacje nie osiągnęły chociażby zbliżonego poziomu co pierwsza, wyjątkowa dla mnie część. Dlatego ogromnym rozczarowaniem i ciosem była dla mnie informacja wyszukana w internecie, że mój ukochany „Król Lew” jest jedną wielką zrzynką z azjatyckiego anime „Kimba – biały lew”. Zniszczyło to mój obraz i sympatię do tego filmu – niestety ;( Pojawić się tutaj mógł również „Kosmiczny mecz” do którego sentyment pozostał – szkoda, że frajda z oglądania już nie taka sama.


Terminator (1984)  
Terminator 2. Dzień Sądu (1991) – James Cameron
Pierwsze VHS-y rozpowszechniane między znajomymi. Nie pamiętam ile miałem lat oglądając pierwszy raz, ale robiły ogromne wrażenie.Niezniszczalny Arnold Szchwarzenegger był kultową postacią niemal jak bohater następnej pozycji. Słynne „Hasta la Vista Baby” albo „I’ll be back” to również kultowe teksty i były to jedne z pierwszych obcych zwrotów, których się nauczyłem, bo to było z pewnością jeszcze przed 4 klasą podstawówki. Przez te lata film nie stracił nic, fabuła wtedy jeszcze nie do końca zrozumiała dziś jest nadal genialna, efekty specjalne raczej się nie postarzały, gdyby jeszcze było więcej takich filmów…

Koszmar z ulicy wiązów (1984) – Wes Craven
Jeden z niewielu horrorów, które dane mi było obejrzeć (również VHS). Freddy Krueger był postrachem całego osiedla, a jego wyliczanka mroziła krew w żyłach 😉 Film się trochę postarzał jeśli chodzi o efekty specjalne, jednak nadal jest świetny i robi wrażenie – będę go oglądać z przyjemnością jeszcze wiele razy. Dziwne, że jako młody człowiek miałem już, chcąc nie chcąc, styczność z kultowymi pozycjami światowego kina oraz legendami jeśli chodzi o bohaterów. 

„Raz Dwa – Freddie już Cię ma, Trzy Cztery – Zaraz w drzwi uderzy, Pięć Sześć – Krzyż ze sobą nieś, Siedem Osiem – Myśl o swoim losie, Dziewięć Dziesięć – nie dla Ciebie sen”

 Filmy z Van Dammem
Tutaj ciężko było mi się zdecydować na konkretny tytuł. Zafascynowany byłem wszelakimi produkcjami, w których grał Jean-Claude Van Damme. Wtedy był dla mnie genialnym bohaterem – zawsze zwycięskim, który z opresji uratuje każdego, a stając do bezpośredniej walki nie było na niego mocnych. Dziś już mnie te filmy tak nie kręcą jak kiedyś, gdy do późna siedziałem przed TV oczekując na kolejny film z JCVD. Była to zapewne specyfika młodzieńczej wyobraźni, bo dziś sobie nie wyobrażam bym wyczekiwał na jakiś film z jego udziałem. Ach te dzieciństwo 😉


P.S. Jeśli jest ktoś chętny do przedstawienia swojego zestawienia – zgłaszać się 😛

  • Też oglądałem Bouliego 🙂 I też nic z niego nie pamiętam 😛 Ale wtedy na pewno mi się podobało. Lubiłem, i wciąż lubię, też filmy z JCVD. "Krwawy sport", "Kickboxer", "Podwójne uderzenie", "Nieuchwytny cel"…i wiele wiele innych.

    Reszta filmów to jakoś nie moje klimaty, a przynajmniej nie mojego dzieciństwa 😉

  • A ja Bouliego nie oglądałem 🙁 Za to Terminator i Król Lew rządzą! 😀

  • Ja w ogóle nie kojarzę tego bałwanka Bouliego. Nigdy wcześniej nawet o nim nie słyszałem, naprawdę! Pozostałe pozycje oczywiście znam, na "Królu Lwie" byłem nawet w kinie. Co ciekawe, "Terminator" najpierw był w Polsce pokazywany pod tytułem "Elektroniczny morderca", potem jednak (chyba po premierze części drugiej) zrezygnowano z tego tytułu i telewizja pokazywała go już wyłącznie jako "Terminatora" 😉