Imagine (2012) – Recenzja

Imagine (2012)

/Francja, Polska, Portugalia, Wlk. Brytania/

Reżyser: Andrzej Jakimowski
Scenariusz: Andrzej Jakimowski
Obsada: Edward Hogg, Alexandra Maria Lara, Melchior Derouet, Francis Frappat
Muzyka: Tomasz Gąssowski
Zdjęcia: Adam Bajerski
Gatunek: Dramat, Komedia
Czas trwania: 105 min

Polski reżyser po raz kolejny porusza tematykę postrzegania świata oraz złożoności relacji międzyludzkich. W „Imagine” przedstawia kolejny punkt widzenia na ten temat, bo tym razem głównymi bohaterami filmu są niewidomi, którzy skazani są na powściągliwe, ograniczone życie, gdzie nie dane im jest w pełni korzystać z otaczającego ich świata i możliwości. I w filmie antidotum na ten nie do końca szczęśliwy byt miał być nowy nauczyciel (Edward Hogg) w ośrodku, który swobodnie porusza się po mieście i to bez użycia laski. Wydaje się być uosobieniem wszystkich marzeń ludzi niewidomych pokazując tym samym, że można żyć szczęśliwie i bez ograniczeń nic nie widząc. A wszystko zawdzięcza wyostrzonym zmysłom i echolokacji.

Spośród trzech najbardziej znanych filmów Andrzeja Jakimowskiego („Zmruż oczy”, „Sztuczki”) „Imagine” jest filmem najbardziej przystępnym i zrozumiałym dla przeciętnego odbiorcy. Tutaj zatarła się granica pomiędzy kinem ambitniejszym, a typową rozrywkową produkcją. I ten miszmasz zdecydowanie posłużył temu filmowi. Ogląda się go zdecydowanie łatwiej i przyjemniej, a wyważone składniki dramatu i komedii tworzą bardzo udaną kompozycję. Ciekawym zabiegiem było też wyostrzenie fonii, czyli tego w co wsłuchują się niewidomi bohaterowie, co w jakimś stopniu pozwalało się wczuć w ich położenie.

„Imagine” obfituje również w piękne zdjęcia oraz muzykę, które świetnie ze sobą współgrają. I chociaż ciężko uznać aktorstwo w tej produkcji za szalenie wybitne, to aktorzy z pewnością dali radę i nie psują obrazu. Najbardziej jednak podobał mi się występ Melchiora Deroueta, który był najbardziej naturalny i przekonujący. Poza tym po obejrzeniu tego obrazu ciężko nie odczuć jakiegoś wewnętrznego optymizmu, który nam towarzyszy jeszcze jakiś czas i pod tym względem przypomina mi nieco „Wszystko będzie dobrze”. Tak jak pisałem wcześniej „Imagine”, mimo podobnej tematyki, jest bardziej lekkostrawnym daniem w porównaniu z pozostałymi filmami Andrzeja Jakimowskiego i stąd dosyć wysoka ocena – 8/10.

  • Jeśli chodzi o filmy Jakimowskiego, to widziałem jedynie Imagine. Zgadzam się z tym co napisałeś, to optymistyczny, melancholijny i bardzo nastrojowy film.

  • Uwielbiam ten film! Wg mnie jeden z najlepszych tegorocznych. Wyszedłem z kina bardzo oczarowany, z uśmiechem na całej twarzy, a jednocześnie z wciąż mnożącymi się pytaniami na temat zakończenia i samej produkcji – z czego to ostatnie naprawdę baaardzo lubię! "Imagine" osobiście przyznałem 10 – może trochę subiektywnie, ale naprawdę niezwykły film! 🙂

  • W jakimś podkaście słyszałem, że podobno straszne nudy i film właściwie bez scenariusza, ot tak, płynie sobie, płynie i nagle się kończy. A tu nagle ósemka i pozytywna opinia – chyba jednak obejrzę 🙂

  • To zależy już od tego, co kto lubi. Mnie się ta wizja pokazywania świata z innej, nie znanej mi, perspektywy podobała 😉