Duże złe wilki [Big Bad Wolves] 2013 – Recenzja

Duże złe wilki (2013)

Big Bad Wolves

/USA/

Reżyser: Aharon Keshales, Navot Papushado
Scenariusz: Aharon Keshales, Navot Papushado
Obsada: Lior Ashkenazi, Rotem Keinan, Tzahi Grad, Doval’e Glickman, Menashe Noy, Dvir Benedek
Muzyka: Haim Frank Ilfman
Zdjęcia: Giora Bejach
Gatunek: Komedia, Kryminał, Thriller
Czas trwania: 110 min

Tarantinowszczyzna

Nie może być lepszej reklamy niż ta zawarta na plakacie: ‚Najlepszy film 2013 roku wg Quentina Tarantino’. Oczywiście można się domyślać, że podobieństw pomiędzy „Dużymi złymi wilkami” a twórczością samego oceniającego jest sporo. Niestety uczeń nie przerósł mistrza, ani nawet mu nie dorównał, ale i tak jest ciekawie.

Film to w pewnym sensie opowieść o tajemniczym wilku, który poluje na małe bezbronne dziewczynki. Torturuje je, molestuje i odcina głowy. Trop pada na nieśmiałego nauczyciela, który sam wygląda na maltretowanego. Jako, że ostatnią ofiarą była córka byłego gliny ofiara będzie musiała ponieść srogie konsekwencje. Jednak z pewnością nie wszystko jest takie oczywiste jak się wydaje stróżom prawa.

Odniesień do twórczości Tarantino jest sporo zwłaszcza jeśli chodzi o paradoks niektórych scen, sytuacji, czy nawet zbliżony klimat. Może w izraelskiej produkcji nie ma tyle krwi co u reżysera „Wściekłych psów”, ale są za to bezlitosne sceny tortur, które można śledzić z wypiekami na twarzy, bo reżyserzy nie uciekają od brutalnych scen i przemocy. Także fani „Hostel” pod tym względem nie będą zawiedzeni. „Duże złe wilki” to także czarny humor. I to spora jego ilość chociaż tematyka pedofilii raczej nie powinna na to wskazywać. Jednak w tym przypadku ilość nie jest równoznaczna z jakością, bo mimo wszystko zabrakło w tym wszystkim więcej polotu i swobody. Myślę, że jest to do nadrobienia w kolejnych filmach.

Jeśli ktoś uwielbia kino Tarantino, to i po „Duże złe wilki” powinien sięgnąć, nawet z czystej ciekawości. W Aharonie Keshalesie i Navocie Papushado widać potencjał i z pewnością dysponują nieprzeciętnym warsztatem, który mam nadzieję będą szlifować wraz z rozwojem swoich karier. To jak potrafią zasiać ziarno niepewności, zmylić tropy robi wrażenie. Są to zmyłki najwyższych lotów przez co w filmie napięcie i klimat nie giną ani na moment. Z pewnością jest do dobry film z rzadko spotykanym pomysłem, koncepcją.

  • Mnie Tarantino zawsze przekonuje, więc na pewno obejrzę jeszcze w tym tygodniu. Zwłaszcza, że Twoja recenzja jest drugą przychylną, na którą dzisiaj trafiłam, a ja natychmiastowo potrzebuję jakiegoś dobrego filmu. Ostatnio ciągle trafiam na typowe średniaki.
    Pozdrawiam 🙂