Młoda i piękna [Jeune & Jolie] 2013 – Recenzja

Młoda i piękna (2013)

Jeune & Jolie

/Francja/

Reżyser: François Ozon
Scenariusz: François Ozon
Obsada: Marine Vacth, Géraldine Pailhas, Frédéric Pierrot, Fantin Ravat, Johan Leysen, Charlotte Rampling
Muzyka: Philippe Rombi
Zdjęcia: Pascal Marti
Gatunek: Dramat
Czas trwania: 90 min

Kobieta XXI wieku

„Młoda i piękna” Ozona różni się formą od jego dotychczasowej twórczości. Jednak reżyser wciąż korzysta ze swojego charakterystycznego elementu znanego także z jego wcześniejszych filmów – podglądactwa, które jest obecne, ale już w mniejszym stopniu. Po raz kolejny podjęta zostaje tematyka seksualności oraz pragnień i samospełnienia się. Tym razem bohaterką jest 17-letnia Isabelle, która podczas wakacji ma okazję zrobić krok w dorosłość i przetestować nowo poznanego chłopaka. Nie dość, że Niemca, to jeszcze rudego. Jednak pierwszy seks nie spełnił oczekiwań młodej bohaterki i pokładanych w nim nadziei. Natomiast incydent ten zmienia ją całkowicie. Już nic nie będzie takie jak wcześniej. Jak się dalej okazuje Isabelle po powrocie do szkoły i domu zostaje ekskluzywną prostytutką.

Często słyszy się: jaka kobieta jest piękna i młoda, taka to może wszystko. Ale czy na pewno? Ozon stara się nam przybliżyć ten temat i w pewien sposób staje się obrońcą głównej bohaterki, która mimo, że żyje w porządnej rodzinie i dostatku zeszła, według bliskich, na złą drogę. Isabelle poszukuje jedynie namiętności i miłości połączonej z ojcowską troską i bliskością, która jest wynikiem zerwania relacji z ojcem po rozwodzie rodziców. Pieniądze, które ostatecznie są dla niej bezużyteczne trafiają do szafy i wydają się nie odgrywać istotnej roli. Są jedynie pretekstem do poszukiwań spełnienia własnych pragnień i potrzeb. Ozon przedstawia także świat ‚mądrzejszych’ dorosłych jako pełen hipokryzji. Matka nie raz wspomina, że za młodu korzystała z życia, imprezowała, a obecnie nie dochowuje wierności. Jednak to Isabelle spotyka największy ostracyzm. Wymowną jest także scena, podczas której główna bohaterka przechadza się po domu, gdzie odbywa się impreza. I przyznać trzeba, że na tle swoich rówieśników wcale nie wypada najgorzej.

Obrona zachowania Isabelle Ozonowi z pewnością się udała. Znakomicie udało się także dopasować piosenki, które swoją warstwą liryczną podsumowują wydarzenia z ekranu. Jednak przeszkadzała mi trochę ta niejednoznaczność w głównej bohaterce, bo tak naprawdę ciężko jednoznacznie ją określić i ocenić słuszność jej działań. Z pewnością zostanie kobietą sukcesu ze względu na pewnego rodzaju egoizm oraz pozbawione skrupułów dążenie do samospełnienia się. Ma także jasno sprecyzowane oczekiwania. Dla mnie to portret odważnej kobiety współczesnej – niestety.

  • Mnie najbardziej podobała się własnie ta niejednoznaczność bohaterki. W filmie nie dostajemy odpowiedzi na pytanie: dlaczego ona to robiła. Powodów mogło być wiele, nie musiała mieć go wcale. Film bardzo dobry, po obejrzeniu daje do myślenia.