Przechowalnia numer 12 [Short Term 12] 2013 – Recenzja

Przechowalnia numer 12 (2013)

Short Term 12

/USA/

Reżyser: Destin Cretton
Scenariusz: Destin Cretton
Obsada: Brie Larson, Kaitlyn Dever, Kevin Hernandez, John Gallagher Jr.,Frantz Turner, Rami Malek
Muzyka: Joel P. West
Zdjęcia: Brett Pawlak
Gatunek: Dramat
Czas trwania: 96 min

Apogeum smutku

„Przechowalnia numer 12” jest typowym reprezentantem kina sundance’owego. W żaden sposób nie wyróżnia się swoim fabularnym kunsztem, ani nie zachwyca niezwykłością, czy niepowtarzalnością. Głównymi bohaterami są osoby zmagające się z widmem ciężkiej przeszłości w przypadku personelu oraz trudnej teraźniejszości wychowanków ośrodka dla trudnej młodzieży. Oś filmu Crettona skupia się na parze zajmującej się opieką tychże małolatów. Mimo własnych problemów, a raczej dzięki nim próbują pomóc innym.

Oczywiście scenariusz filmu nie obiera niespodziewanego kierunku i wszystko w całkiem przyjemno-smutny sposób dąży w kierunku łatwym do przewidzenia. Wielbiciele smutnych historii powinni być usatysfakcjonowani produkcją Destina Crettona, bowiem „Przechowalnia numer 12” jest typowym przedstawicielem tego typu kina. Nie zmienia naszego życia, ale potrafi poruszyć, czy wprowadzić w stan zadumy. Kumulacja pecha, smutku u wszystkich bohaterów przybiera ogromne rozmiary i w zasadzie nie ma momentów, w których ta przygnębiająca atmosfera traci na sile dając chwilę oddechu maltretowanemu widzowi.

Film Destina Crettona jest z pewnością pozycją przyzwoitą, ale budzącą mieszane odczucia co do jego odbioru. Ta dobrze wykonana rzemieślniczo robota nie wspina się na artystyczne wyżyny i nie stara się przekazywać na siłę głębokiej puenty. Jest to po prostu opowieść o nadziei i niezbyt przyjemnej przeszłości powracającej jak mantra i niosącej ze sobą nieograniczone pokłady smutku.

  • ja nie czułam tam przygnębiającej atmosfery, wręcz przeciwnie. zgodzę się, że czuć klimat sundance na kilometr i nie jest może arcydzieło, jednak oglądało mi się fantastycznie – twórcy z ciepłem i życzliwością opowiedzieli o sprawach bardzo trudnych i bolesnych, bez popadania w patetyczne tony. a scena bajki o ośmiornicy i piosenki Marcusa są mistrzowskie, piękne i łamiące serce jednocześnie.

    pozdrawiam i zapraszam do mnie!

  • Bajka o ośmiornicy to największy plus filmu 😛

  • Podpisuje się pod powyższą opinią, mnie też oglądało się to fantastycznie – im dalej, tym lepiej 🙂 Lubię takie niespodzianki.