W moim obiektywie: David Fincher

Co by nie mówić, Fincher ma niesamowitą zdolność do wyciskania scenariusza do ostatnich soków. Niezależnie od sztampowości, schematyczności, czy przeciętności materiału jakim dysponuje potrafi to obrócić w zaletę i wynieść produkcję na przyzwoity, atrakcyjny poziom. Tak było z dosyć przewidywalnym i pełnym klisz „Azylem”, który wraz z kontynuacją historii o Alienie „Obcym 3” są w mojej opinii najsłabszymi w jego dorobku. Nieco wyżej, choć z tą samą notą, plasuję oryginalną opowieść o Benjaminie, którego życie przebiegało odwrotnie od naturalnego, młodniał z wiekiem, czyli „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”. Jak widać po wspomnianych filmach Fincher lubi poeksperymentować i nie trzyma się ściśle jednego gatunku, ponadto w każdym z nich uzyskuje ponadprzeciętne rezultaty, więc nie ważne czy to melodramat-fantasy, zwykły thriller, czy produkcja z pogranicza horroru i sci-fi.
Z kolei dalsze produkcje, poza „The Social Network” są ciekawymi, oryginalnymi i pełnymi napięcia thrillerami z kryminalnym (w większości przypadków) zacięciem. Wydaje się, że historia informatyka, który poprzez facebooka dorobił się grubej kasiory nie może być intrygująca i ciekawa – Fincher udowadnia, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i jego opowieść o Zuckerbergu zupełnie zaprzecza tym przypuszczeniom.
Myślę, że większość z nas jest zdania, że ciężko zrobić dobry remake, bądź film odwołujący się do powieści, na podstawie, której powstał już świetny film. I tu na myśli mam oczywiście „Dziewczynę z tatuażem”, która może nie przyćmiewa „Millennium…”, ale jest z pewnością godnym jej rywalem. Na filmwebie do dziś toczą się spory dotyczące wyższości jednego tytułu nad drugim – dla mnie górą jest jednak skandynawska wersja. Kolejna pozycja to „Podziemny krąg”, czyli jeden z nielicznych filmów, który uważany jest przez sporą część widzów i czytelników za lepszy od papierowego pierwowzoru, a to już duży wyczyn. Choć mnie się film podobał, to nie uważam go za opus magnum Finchera, chociaż często jest tak traktowany. Równie wciągający i równie zaskakujący finał ma „Gra”, która mnie zaabsorbowała tak straszliwie, że stałem się jej uczestnikiem – w to mi graj mógłbym rzec. „Zodiak” z kolei okazał się przy pierwszym podejściu bardzo niestrawny i musiałem do niego powrócić. Cieszę się, że to zrobiłem, bo w końcu dostrzegłem w nim to ‘coś’ i z pełną świadomością mogę polecić go innym. Świetny kryminał, który mógłby stanowić wzór dla innych twórców próbujących sił w tym gatunku. Świetnie zrealizowana intryga o seryjnym mordercy, z napięciem puszczającym dopiero w finale, charakterystyczna zdolność Finchera.
Myślę, że większość z nas jest zdania, że ciężko zrobić dobry remake, bądź film odwołujący się do powieści, na podstawie, której powstał już świetny film. I tu na myśli mam oczywiście „Dziewczynę z tatuażem”, która może nie przyćmiewa „Millennium…”, ale jest z pewnością godnym jej rywalem. Na filmwebie do dziś toczą się spory dotyczące wyższości jednego tytułu nad drugim – dla mnie górą jest jednak skandynawska wersja. Kolejna pozycja to „Podziemny krąg”, czyli jeden z nielicznych filmów, który uważany jest przez sporą część widzów i czytelników za lepszy od papierowego pierwowzoru, a to już duży wyczyn. Choć mnie się film podobał, to nie uważam go za opus magnum Finchera, chociaż często jest tak traktowany. Równie wciągający i równie zaskakujący finał ma „Gra”, która mnie zaabsorbowała tak straszliwie, że stałem się jej uczestnikiem – w to mi graj mógłbym rzec. „Zodiak” z kolei okazał się przy pierwszym podejściu bardzo niestrawny i musiałem do niego powrócić. Cieszę się, że to zrobiłem, bo w końcu dostrzegłem w nim to ‘coś’ i z pełną świadomością mogę polecić go innym. Świetny kryminał, który mógłby stanowić wzór dla innych twórców próbujących sił w tym gatunku. Świetnie zrealizowana intryga o seryjnym mordercy, z napięciem puszczającym dopiero w finale, charakterystyczna zdolność Finchera.
Na szczycie tej drabiny znajduje się jedna z pierwszych propozycji amerykańskiego reżysera i ostatnia, która na tle ostatnich obejrzanych przeze mnie filmów zasługiwała na znaczące wyróżnienie, może z czasem mój entuzjazm nieco zgaśnie, ale póki co „Zaginiona dziewczyna” zasługuje na 9. Za jego opus magnum uważam rewelacyjne „Se7en” ze świetną historią oraz z jednym z najlepszych i najoryginalniejszych antagonistów w historii kina, zresztą chyba już każdy widział ten film i zgodzi się ze mną, że nie sposób go nie doceniać.
Obcy 3 (1994), Azyl (2002), Ciekawy przypadek Benjamina Buttona (2008) – 7/10
Gra (1997), Podziemny krąg (1998), Zodiak (2007), The Social Network (2010), Dziewczyna z tatuażem (2011) – 8/10
Siedem (1995), Zaginiona dziewczyna (2014) – 9/10