Kick-Ass 2 (2013) – Recenzja

Kick-Ass 2 (2013)

/USA, Wielka Brytania/

Reżyser: Jeff Wadlow
Scenariusz: Jeff Wadlow

Obsada: Aaron Taylor-Johnson, Chloë Grace Moretz, 
Jim Carrey, Christopher Mintz-Plasse, Donald Faison, Clark Duke
Muzyka: Matthew Margeson, Henry Jackman

Zdjęcia: Tim Maurice-Jones
Gatunek: Dramat, Obyczajowy  
Czas trwania: 103 min

Najnowszy sequel o komiksowym superbohaterze jest zdecydowanie inny od swojej pierwszej części. Z pewnością spowodowane to jest faktem, że za sterami reżyserskimi zamiast Matthewa Vaughna zasiadł Jeff Wadlow. W tegorocznej części przygód nastolatka chcącego naprawiać świat dzieje się zdecydowanie więcej. Po kilku latach od wydarzeń z jedynki, gdzie Kick-Ass rozprawiał się z przestępczą organizacją Francka D’Amico, przychodzi mu stanąć do walki z potomkiem D’Amico, Chrisem, który chce się zemścić na nastolatku przywdziewającym kostium superbohatera. Ten jednak zasila szeregi grupy innych zamaskowanych wyzwolicieli dowodzonej przez Pułkownika Starsa. Chris D’Amico wiedząc, że w pojedynkę nie ma szans organizuje własną ekipę za pieniądze ojca.

Moim zdaniem zmiana reżysera posłużyła na plus tej produkcji. Pierwsza część była poważniejsza, bardziej racjonalna i dramatyczna, co w przypadku komiksowych ekranizacji nie do końca mi odpowiada. Natomiast w „Kick-Ass 2” postawiono głównie na rozrywkę co widać gołym okiem, bo kontynuacja pełna jest w wartkiej akcji,brutalnych scen i niezłej muzyki. Na szczęście pojawiające się z rzadka rynsztokowe żarty i język, które akurat nie do końca mi podpasowały nie psują zbytnio ogólnego wrażenia i zostały w dodatku w pełni zrekompensowane przez resztę elementów składających się na ten film. Nie jest też tak, że „Kick Ass 2” pozbawiony został zupełnie elementów dramatycznych, bo takowe się w filmie znajdują. Nie odgrywają one jednak tak istotnej roli w przypadku bohaterów i ich ‚poważnych’, życiowych rozterek. I choć w niektórych rozwiązaniach brak jakiejś logiki to przyjmuję to z pełnym zrozumieniem, bo ten film ma przede wszystkim zapewnić nieziemską rozrywkę co oczywiście czyni.

W „Kick-Ass 2” tak jak w części pierwszej pojawia się jeden ze starych wyjadaczy hollywoodzkiego biznesu. Pałeczkę po Nicholasie Cage’u przejął jeden z moich ulubionych aktorów – Jimm Carrey, który jak ma w zwyczaju sprawia, że jego komediowe kreacje są charakterystyczne i charyzmatyczne. Niemniej daleko mu do dawnej formy chociaż może został ograniczony przez scenariusz, który bardziej skupia się na Kick-Assie oraz Hit-Girl. Jednak po seansie wrażenie pozostaje takie, że to Hit-Girl stanowiła gwóźdź programu, a tuż za nią jest dopiero Kick-Ass. Bo niezaprzeczalnym wydaje się fakt, że Chloë Grace Moretz charyzmą i warsztatem przyćmiła starszego kolegę po fachu. Po tym co zaprezentowała w ‚jedynce’ nie spodziewałem się, że potrafi zagrać jeszcze lepiej i inaczej:)

„Kick-Ass 2” to dobry popcorniak i świetna rozrywka. Nie przynudza, a wady scenariusza nie odgrywają specjalnej roli w odbiorze filmu. Metamorfoza produkcji opartej na komiksie zdecydowanie na plus. Wyczuwalny w tej produkcji może być pastisz ze strony reżysera, który w swoim najnowszym filmie dosyć udanie puentuje kino oparte na superbohaterach, gdzie dramatyzm i cele wyższe nie zawsze idą w parze z logiką i racjonalnością. Ode mnie mocne siedem!

  • Nie widziałem jeszcze 'dwójki', ale 'jedynka' bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Twórcy filmu znakomicie wykorzystali pomysły z komiksów (i adaptacji komiksów), by opowiedzieć interesującą, dość realistyczną, trochę zabawną i trochę dramatyczną historię, która bije na głowę Spidermany, X-Meny i tym podobne rzeczy 😀
    PS. Chloe Grace Moretz była świetna w jedynce, przyćmiła nie tylko Kick-Assa, ale również Cage'a.

  • Skoro 'jedynka' tak się Tobie podobała to 'dwójka' nie koniecznie Ci podejdzie, bo to już zupełnie inny styl 😉 zdecydowanie bardziej rozrywkowy niż pierwsza część:)

  • A ja do jedynki mam dość ambiwalentny stosunek. Z jednej strony to naprawdę była świetna rozrywka, bo skłamię jak powiem, że źle się na tym bawiłem. Wszystko prawda to, co pisze Mariusz. Z drugiej strony to zadowolenie szło u mnie w parze ze zniesmaczeniem. Myślę, że twórcy kilka granic dobrego smaku przekroczyli, szczególnie właśnie w kwestii Chloe Moretz i chyba jednak mimo wszystko nie lubię tego filmu 🙂 Dwójki oglądać nie planowałem, nawet się nią szczególnie nie interesowałem, ale Carrey intryguje i jeśli już, to dla niego.

  • Myślę, że w tej części granice dobrego smaku są przekroczone nieco bardziej 😉 ale już w inny sposób niż w części pierwszej. Niemniej dwójka dla mnie osobiście lepsza!