Miłość. Film Sławomira Fabickiego (2012) – Recenzja

Miłość. Film Sławomira Fabickiego (2012)

/Polska/

Reżyser: Sławomir Fabicki
Scenariusz: Sławomir Fabicki, Marek Pruchniewski

Obsada: Marcin Dorociński, Julia Kijowska, 
Adam Woronowicz, Agata Kulesza, Marian Dziędziel, Dorota Kolak

Zdjęcia: Piotr Szczepański
Gatunek: Dramat, Obyczajowy
Czas trwania: 105 min

„Miłość. Film Sławomira Fabickiego” to jedna z dwóch zeszłorocznych produkcji traktujących o miłości. Stanowią one próby wizualizacji różnorodności jej form, kształtów, ale też określenia genezy pojęcia miłości. W obu filmach, bo mam też na myśli „Miłość” Michaela Haneke, przedstawiona jest dramatyczna (żeby nie powiedzieć tragiczna) wizja związków wystawionych na ciężką i karkołomną próbę, która ma na celu dokonanie oceny uczuć pomiędzy bohaterami. Nam zdecydowanie pokazuje to, że miłość miewa różne odcienie i postaci, chociaż jest tak ciężka i trudna do zdefiniowania.

„Miłość. Film Sławomira Fabickiego” to 3 pozycja z jego filmografii, którą miałem przyjemność oglądać. Przyznać muszę, że polski reżyser tworzy kino nietuzinkowe, bliskie polskim realiom i często porusza trudne do zdefiniowania tematy. Lubię takie kino jak najnowszy film Sławomira Fabickiego choć jest bardzo ciężkie i trudne. Wzbudza wiele różnorodnych emocji, które pozostają w człowieku także po seansie, co więcej skłania do myślenia, do podjęcia próby określenia czym dla nas samych jest tytułowa miłość oraz zastanowienia się nad tym, czy będąc w tak dramatycznej sytuacji zachowalibyśmy się podobnie jak bohaterowie, czy też wybrali inną drogę.

Ten film może stanowić piękny przykład doskonałej gry aktorskiej, która zachwyca na każdym poziomie istotności postaci. Najbardziej rzuca się w oczy genialna gra Adama Woronowicza przeistaczającego się w ciągu kilku scen filmu niczym kameleon z jednej postaci w zupełnie inną, niemal przeciwstawną charakterologicznie i emocjonalnie. Świetnie wypadają również grający pierwsze skrzypce: jeden z najlepszych aktorów ostatniej dekady Marcin Dorociński oraz wschodząca gwiazda rodzimego kina Julia Kijowska. Ich mimika, spojrzenia są takie jednoznaczne i wyraziste, że ciężko oczekiwać lepszego kreowania wiarygodnych emocji.

„Miłość. Film Sławomira Fabickiego” to bardzo dobra pozycja jak na nasze warunki – uważam ją za obowiązkową. Choć wypada w moich oczach nieco gorzej niż „Miłość” Michaela Haneke to z pewnością są to filmy o podobnej randze. Oba są studium miłości i oba starają się przedstawić wiarygodne sytuacje będące punktem zwrotnym fabuły filmu, skłaniające do refleksji i przemyśleń (co trochę lepiej wypada jednak w zagranicznej produkcji). Dla mnie dosyć mocna ósemka

  • Choć Woronowicz nie zrobił na mnie aż tak piorunującego wrażenia jak na tobie, zwróciłem uwagę baaardzo na Kuleszę mimo takiego epizodu! Ten film to jedna z najciekawszych tegorocznych pozycji i chyba jeden z najlepszych filmów polskich tego roku (w mojej opinii chyba nawet najlepszy!) 🙂

  • zbyt dużej konkurencji w tym roku w polskiej kinematografii to i tak chyba nie ma 😉 Z pewnością byłby w czołówce 🙂

  • Czekam na "Płynące wieżowce", "W imię…" oraz na "Chce się żyć" – to również mogą być ogromne zaskoczenia! 🙂

  • Zgadzam się z Twoją oceną, bardzo mocna ósemka. Seans "Miłości" nie należał do najlżejszych, to bardzo ciężki film, ale bez wątpienia warto go obejrzeć. Wśród polskich premier to naprawdę perełka (obok Dnia kobiet), również zwróciłem uwagę na bardzo dobrego Woronowicza, ale złego słowa nie mogę też powiedzieć o Dorocińskim, Kijowskiej czy Kuleszy. Podobnie jak Paweł, czekam na filmy które wymienił. Ogólnie rzecz biorąc – pełna zgodność 🙂
    Pozdrawiam!