Układ zamknięty (2013) – Recenzja

Układ zamknięty (2013)

/Polska/

Reżyser: Ryszard Bugajski
Scenariusz: Mirosław Piepka, Michał S. Pruski
Obsada: Janusz Gajos, Kazimierz Kaczor, Wojciech Żołądkowicz, Robert Olech, Przemysław Sadowski, Magdalena Kumorek, Beata Ścibakówna, Jarosław Kopaczewski
Muzyka: Shane Harvey
Zdjęcia: Piotr Sobociński jr
Gatunek: Thriller, Dramat, Polityczny
Czas trwania: 120 min

Komunizm żyje i ma się dobrze

Ryszard Bugajski („Przesłuchanie”, „Generał Nil”) twórca kina ‚pod prąd’ w stosunku do zastanej rzeczywistości i sytuacji politycznej. W przeciwieństwie do środków masowego przekazu potrafi stanąć w opozycji, tak jak w filmowym przypadku, do bezprawia, które czynione jest przez wysoko postawionych urzędników państwowych. Odpowiedzialność za wyrządzone krzywdy, błędy, złe decyzje ich nie dotyczy, co więcej dostają awanse i premie. W mojej ocenie są to pozostałości (może wcale nie takie małe jak mogłoby się wydawać) po próbie dekomunizacji, a właściwie jej braku. Jest to tytułowy układ zamknięty, gdzie każdy kto wybija się ponad przeciętność nie może czuć się obywatelem w rzekomo wolnej Polsce. I tak się miała sprawa z właścicielami komputerowej firmy „Optimus”, która stawała się światowym potentatem w tej dziedzinie. Jednak komuś z ‚wyższych sfer’ zaczęło to przeszkadzać.

„Układ zamknięty” oparty jest więc na tej historii i w paru aspektach różni się od historii oryginalnej, przez co wydźwięk oraz pointa filmu jest mocniejsza i bardziej wyrazista, a tym samym bolesna. Co ciekawe twórcy nie skupili się na poszkodowanych biznesmenach, a na celownik wzięli ciemną stronę urzędniczą, której działania kooperacyjne miały doprowadzić do przejęcia majątku firmy. Bugajski przedstawia swój punkt widzenia w tej sprawie, gdzie stara się szukać przyczyn takiego, a nie innego działania prokuratora jak i naczelnika Urzędu Skarbowego. W tym celu, za pomocą retrospekcji, sięga w przeszłość pamiętając czasy komunistycznych układów partyjnych, gdzie prokuratorowi Kostrzewie dzięki partyjnym konotacjom przetrwał na studiach. To wydarzenie rzutuje na jego dalsze losy. Prokurator niczym śnieżka toczona po śniegu zwiększająca swoje rozmiary tworząc kulę pełną pomniejszych układów i ludzi wyszkolonych podobnie jak on.

„Układ zamknięty” to przerażająca wizja wydarzeń, o których się nie mówi, bądź mówić się nie chce. O czym też świadczyć może niechęć pewnych sfer do współfinansowania tego projektu. Na szczęście udało się i mamy szansę poznać prawdziwą i poruszającą historię, która wydaje się niemożliwa. Jednak, co gorsza, nie jest to przypadek odosobniony w naszym ‚wolnym’ kraju.

Od strony technicznej ciężko filmowi coś zarzucić. Jak na polskie kino jest bardzo nieprzeciętnie. Świetnie dopasowana została ścieżka dźwiękowa, ale mimo wszystko w pamięci najbardziej pozostaje rola Janusza Gajosa, za która chętnie przyznałbym Oscara – szkoda, że to niemożliwe, bo warsztatem z pewnością nie odbiega od zachodnich gwiazd kina. Można za to filmowi zarzucić nadmiar symboliki, która w mojej ocenie nie była kompletnie potrzebna. Z pewnością reżyser uzyskuje zamierzony efekt budząc Polaków z marazmu i pokazując, że w tej naszej wolnej Polsce, mimo upływu lat, nikt nie może czuć się bezpiecznie.