Wielki Liberace [Behind the Candelabra] 2013 – Recenzja

Wielki Liberace (2013)

Behind the Candelabra

/USA/

Reżyser: Steven Soderbergh
Scenariusz: Richard LaGravenese
Obsada: Michael Douglas, Matt Damon, Rob Lowe, Dan Aykroyd
Zdjęcia: Steven Soderbergh
Gatunek: Dramat, Romans
Czas trwania: 108 min

Steven Soderbergh to głowa pełna pomysłów. Nikt braku oryginalności nie jest w stanie mu zarzucić. Jednak nie wszystkie produkcje zyskują uznanie ogółu. W przypadku „Wielkiego Liberace” tak jest właśnie ze mną. Reżyser skupiając uwagę głównie na intymnych relacjach Liberace zaniedbał pozostałe, co prawda mniej kontrowersyjne wątki, np. jego karierę artystyczną. Ten temat został ledwie dotknięty pokazując tylko wyjątkowość głównego bohatera, który wyróżnia się jak paw pośród kur. To porównanie jest równie kiczowate jak styl wielkiego Liberace. Ponoć prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym jak zaczynają, ale po tym jak kończą, co w przypadku głównego bohatera jest wymowne, ale i sam film jest bardzo nierówny, bo początek jest całkiem niezły, ale z biegiem czasu jest coraz bardziej nużąco.

Gdyby nie kreacje Michaela Douglasa i Matta Damona, to nie dałbym rady obejrzeć filmu do końca. Obaj dźwigają ten film do poziomu oglądalnego. Douglas zagrał koncertowo (nie tylko na fortepianie ;-P) i nie widziałem lepszej, bardziej wiarygodnej postaci w jego wykonaniu w innych filmach. I chociaż parę produkcji z jego udziałem już widziałem (z pewnością nie wszystkie), ale ta wydaje się być bezkonkurencyjna. Na swoim wysokim poziomie zaprezentował się także Matt Damon w roli uległego kochanka, syna i przyjaciela – Scotta, którego książka posłużyła jako jedno ze źródeł do filmu Soderberga „Wielkiego Liberace”.

Dosyć ciekawie odzwierciedlone zostały czasy, w których Liberace świętował tryumfy. Cały ten przepych, blichtr i pompatyczność ociekają na ekranu, co jednym przypadnie do gustu, innym mniej. Ciężkie do zniesienia były dla mnie też sceny gejowskich igraszek obu panów, których w filmie mało nie jest. Ale to nie dlatego, że było to źle zagrane (może aż za dobrze ;)). Ciężko polecać mi ten film, ale myślę, że jeśli kogoś interesują takie klimaty, tamte czasy, czy chociażby ikona homoseksualistów polskiego pochodzenia to i tak po ten film sięgnie. Ode mnie aż 5 – głównie ze względu na świetne kreacje, bo miałbym wyrzuty sumienia oceniając film z takimi świetnymi rolami niżej.

  • eee Soderbergh, Douglas, Damon i co lepsze Rob Lowe i Dan Aykroyd ? W natłoku newsów, doniesień, i innych kompletnie mi takie coś umknęło. I taka ocena ? Zaryzykuję i umieszczę w kolejce 🙂

  • Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana;)

  • Aktivist rozdaje wejściówki na pokaz "Wielkiego Liberace":
    http://aktivist.pl/blog/brokatowy-pan-i-jego-kram/

  • W sumie zgodzę się z Twoją opinią na temat tego filmu, choć te 'sceny igraszek', aż tak mi nie przeszkadzał i nie sądzę, żeby były wybitnie śmiałe, jak na taki film akurat. Początek faktycznie super, ale im dalej tym nudniej, to fakt. W sumie, mnie przy ekranie utrzymała obsada, kreacje, przepych i kontrowersja. Całkiem niezły, ale mógł być lepszy. Wahał się na cienkiej linii i gdyby spadł w dół pewnie przestała bym oglądać, na szczęście te kilka czynników sprawiło, że uważam, iż był dobry.
    Zapraszam do mnie na iparadise-city.blogspot.com