Blood and Bone (2008) – Recenzja

Blood and Bone (2008)

/USA/

Reżyser: Ben Ramsey
Scenariusz: Michael Andrews
Obsada: Michael Jai White, Julian Sands, Eamonn Walker, Nona Gaye, Michelle Belegrin, Dante Basco
Muzyka: Nicholas Pike
Zdjęcia: Roy H. Wagner
Gatunek: Akcja, Dramat
Czas trwania: 90 min

Czasami każdy czuje chęć obejrzenia zupełnie niewymagającego głębszego myślenia filmu, który w pochmurne, bądź nudne popołudnie wypełni nasz wolny czas i zapewni odpowiednią rozrywkę. Taką pozycją z pewnością jest „Blood and Bone” z M.J.. Whitem w roli głównej. Bone po wyjściu z więzienia wkręca się w przestępczy światek walk ulicznych, gdzie pokazuje nieprzeciętne umiejętności walki wręcz, podbija kobiece serca i wypełnia tajemniczą misję.

W „Blood and Bone” nie ma co liczyć na doskonałą grę aktorską, czy niezapomniane kreacje. Nawet fabuła nie jest zbyt istotnym elementem tej produkcji, bo ten tworzą widowiskowe pojedynki pomiędzy zwinnymi i wysportowanymi fighterami. Cała prosta fabularna konstrukcja przypomina filmy B klasy z końcówki ubiegłego wieku, gdzie bohaterowie kierują się równie tajemniczymi co dziwnymi pobudkami stając w pojedynkę naprzeciw całemu złu. Podobieństw jest więcej, bo postaci też są jednopłaszczyznowe Próżno szukać jakichkolwiek zalet u czarnych charakterów i odwrotnie w przypadku ról pozytywnych. Wszystkich tych nieskomplikowanych, uproszczonych wręcz elementów nie uznałbym za wady tego filmu, bo oglądanie dostarcza odpowiednią dawkę rozrywki i widowiskowych pojedynków nie zanudzając przy tym widza.

Tak jak wspominałem pozycja wyreżyserowana przez Ramseya to przyjemne, niewymagające kino rozrywkowe, które swoją urzekającą prostotą przypomina najsłynniejsze produkcje z takimi gwiazdami jak J.C. Van Damme. W pierwszej kolejności więc polecam ten film fanom tego typu produkcji, bo znajdą tu wszystko co lubią, a zaprezentowanymi w „Blood and Bone” umiejętnościami White przewyższa Chucka Norrisa i jego słynne kopnięcie z półobrotu ;)Jest na co popatrzeć.

  • Wszystkiego Najlepszego Filmowy Koneserze. Jak najwięcej emocji przy filmowych seansach. Poza salą kinową zdrowia i szczęścia. Pozdrawiam