W imię… (2013) – Recenzja

W imię… (2013)

/Polska/

Reżyser: Małgorzata Szumowska
Scenariusz: Małgorzata Szumowska, Michał Englert
Obsada: Andrzej Chyra, Mateusz Kościukiewicz, Maja Ostaszewska, Łukasz Simlat, Tomasz Schuchardt
Muzyka: Paweł Mykietyn, Adam Walicki
Zdjęcia: Michał Englert
Gatunek: Dramat, Obyczajowy
Czas trwania: 96 min

Homo-story

Małgorzata Szumowska po raz kolejny tworzy kontrowersyjne kino poruszające ważne aspekty życia społecznego. Niestety podobnie jak „Sponsoring” jej najnowszy film szału nie robi. Z tematyką „W imię…” trafiła doskonale z czasem, gdyż w mediach w najlepsze trwała nagonka na księży gejów i pedofilów, co z pewnością przysporzyło jej nieco większą widownię. Bohaterem jej najnowszej produkcji jest ksiądz Adam (Andrzej Chyra) – zesłany za karę gdzieś na Mazury do ośrodka wychowawczego z trudną młodzieżą. I to na Mazurach właśnie następuje próba zmierzenia się ze sobą i swoimi problemami.

„W imię…” jest filmem bardzo nierównym, pozbawionym esencjonalności przez co film potrafi przynudzić. Opowieść wysnuta przez Szumowską rozczarowuje swoją tendencyjnością oraz powierzchownością, z którą potraktowała swoich bohaterów. Nie dostrzegłem ani odrobiny chęci by zagłębić się w zawoalowaną psychikę księdza z brzemieniem odmiennej orientacji, czy jego mało wyrazistych, nieokreślonych i rzekomo trudnych wychowanków. Gdy autor podejmuje tak ciężki i drażliwy temat oczekuję głębszegp podejścia do tematu niż te zaprezentowane przez polską reżyserkę. Przez potraktowanie zagadnienia po macoszemu pojawiają się niedopowiedzenia i niejasności przez co ciężko o wiarygodność opowiedzianej historii. A kliszowe, równie ‚głębokie’ co i ‚ambitne’ zakończenie przemilczę.

W tak przeciętnym filmie (może i słabszym) nawet Chyra nie wypada tak świetnie jakby mógł, a że grać potrafi wiedzą wszyscy. I choć robi co może, to jednak przez słaby scenariusz (poza sceną-wyznaniem) nie jest w stanie wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Jednak by stworzyć porządne kino poruszające tabu trzeba mieć ku temu predyspozycje. Szumowska prawdopodobnie ich nie ma, bo „W imię…” to już kolejny słaby film, który jest jedynie kontrowersyjny. No, ale może się kiedyś w końcu uda…

  • Też się strasznie wynudziłem jak pamiętam. Szumowska postawiła tylko na kontrowersyjność, a jakby było mało tego, że ksiądz zboczeniec, to jeszcze z niego alkoholika zrobiła. Eeee… przekombinowane to.

    Aha, i wkurzyła mnie jedna rzecz. Lubię przemoc i przeklinanie w filmach, ale nie bezsensowne, a jak dobrze pamiętam pierwsza scena trwa z dziesięć minut i w jej czasie grupa dzieci wyzywa od najgorszych jakiegoś niepełnosprawnego umysłowy, a potem chyba nawet zaczynają czymś w niego rzucać. Nie znalazłem potem związku z filmem.

  • To chyba był jedyny moment pokazujący, ze ta młodzież taka strasznie zła 😉
    Mnie bardziej zakończenie zirytowało;)

  • Wolałbym, żeby pokazali tych młodzieńców krnąbrnych wobec księdza. Banda zdegenerowanych dzieciaków na samym początku tylko mnie zniesmaczyła i jasno dała do zrozumienia, że cały film będzie jechał na kontrowersyjności.

    A zakończenie, w sumie można się go było spodziewać, pozamiatane jak zawsze, ale dobry reżyser/scenarzysta wykombinowałby coś bardziej wyrafinowanego.

  • Może końcówka robiłaby większe wrażenie gdyby zajrzano do ich wnętrz i ta cała relacja była lepiej przedstawiona.
    Krnąbrny był tylko jeden i przypominał Jezusa 😛 Poza tym był Adam, była Ewa i była banalna symbolika :/

  • Czyli jak zwykle tylko liznęli temat, ale że kontrowersyjny i na czasie, to wystarczyło.

    Dla mnie tym smutniej, że był to jeden z niewielu polskich filmów, które obejrzałem w zeszłym roku z premedytacją. I klapa. W tym roku podobnie z Mocnym Aniołem. Klapa. Zadowolony jestem jedynie jak od czasu do czasu wygrzebie sobie coś starszego, bo w nowe kino polskie już straciłem wiarę.

  • Nic z tego nie widziałem, a na pewno skorzystam z propozycji 😀

    Z nowszych to oglądałem "Mniejsze zło", ale dupy nie urywa i "Mistyfikację", która bardzo mi się spodobała. "Bitwę warszawską" przemilczę.

  • to czekam na wiesci 😛

  • Obejrzałem wczoraj Joannę, niestety nie trafiła do mnie. Od strony technicznej jestem pod wrażeniem, zadbali o kostiumy, scenografie itd. Jednak fabuła raczej mnie znudziła, nie była zła, tylko nie za ciekawa dla mnie.

    Będę próbował dalej 😀

  • Mam nadzieję, że chociaż jakiś progres jest 😀