Atak na posterunek 13 [Assault on Precinct 13] 1976 – Recenzja

Atak na posterunek 13 (1976)

Assault on Precinct 13

/USA/

Reżyser: John Carpenter
Scenariusz: John Carpenter
Obsada: Austin Stoker, Darwin Joston, Laurie Zimmer, Martin West, Tony Burton, Charles Cyphers, Nancy Kyes
Muzyka: John Carpenter
Zdjęcia: Douglas Knapp
Gatunek: Akcja, Thriller
Czas trwania: 91 min

Współczesny western

John Carpenter dzięki sukcesowi swojego pierwszego filmu dostał od inwestorów wolną rękę w kręceniu kolejnego filmu, jednak przy minimalnym budżecie. Wiedząc, że nie ma szans na nakręcenie wymarzonego westernu postanowił odświeżyć nieco westernowe elementy i stworzył nowe „Rio Bravo” we współczesnych wtedy czasach. Dołożył do tego strukturę filmu z kultowego już horroru George’a A. Romero „Noc żywych trupów”, z tym, że bohaterów nie atakowało zombie, a zwykli przestępcy. Zwykli głównie dlatego, że wszyscy są bezimienni i padają w filmie jak kawki.

Policjant Ethan Bishop (Austin Stoker) został skierowany na posterunek, który po jego służbie ma zostać zamknięty. Niestety tej nocy posterunek odwiedza kilku gości: awaryjnie zatrzymujący się autobus ze skazańcami oraz ojciec zabitej córki, który zwabił na komisariat nieproszony gang żądny zemsty. Przestępcza szajka przeprowadza zmasowany atak na będący w stanie likwidacji posterunek ostrzeliwując go oraz odcinając wszelkie formy kontaktu oblężonych ze światem zewnętrznym. Osamotniony policjant musi współpracować z jednym z więźniów – mordercą Napoleonem Wilsonem (Darwin Joston) by ujść z życiem.

„Atak na posterunek 13” doskonale pokazuje dlaczego Carpenter jest uważany za jednego z mistrzów suspensu. Charakterystyczny klimat osaczenia bohaterów pomaga temu filmowi i jest jednym z jego atutów, podobnie zresztą jak charakterystyczna muzyka stworzona przez samego reżysera, która potrafiła znakomicie obudzić atmosferę zaniepokojenia. Thriller ten jest jest pełen akcji i napięcia, a co najważniejsze jest logiczny. Wszelkie decyzje podejmowane przez bohaterów, a zwłaszcza Bishopa mają swoje uzasadnienie. Dzieło Carpentera uznawane jest za przedstawiciela exploitation movie, ale też za jeden z najlepszych filmów akcji tamtej epoki. I choć nie robi obecnie takiego szału jak kiedyś, to sądzę, iż jest to nadal dobre kino. Dzieło to nawet doczekało się swojego remake’u w 2005 roku, które chyba lepiej przemilczeć.

  • Dawno, dawno temu oglądałem, tak że już nic prawie nie pamiętam. Będę musiał odświeżyć 🙂

  • Wstyd się przyznać, ale oglądałem pierwszy raz! 😉

  • Zapamiętam i obejrzę kiedyś 🙂

  • Świetny film. No i świetna muzyka Carpentera (trochę pasowała do horroru 🙂