Poszukiwacze [The Searchers] 1956 – Recenzja

the searchersWestern, John Wayne, czy John Ford to niemal synonimy, bo kiedy pada któreś z tych nazwisk pierwszym możliwym skojarzeniem jest właśnie ten gatunek filmowy. Choć nie jestem jego wielbicielem, to od czasu do czasu odgrzebuję klasyki rodem z Dzikiego Zachodu. I „Poszukiwacze” to kolejny tytuł, który sprawia, że skłaniam się ku westernom coraz bardziej i może je w końcu polubię. Niemniej ten film wydaje się jednym z najlepszych jakie w tego typu kinie widziałem.

W tej historii Ethan grany przez Johna Wayna pojawia się nie wiadomo skąd, ale wiadomo za to, że jego obecność przyniesie ze sobą jakieś wydarzenia, którym będzie musiał stawić czoła. Oczywiście sam koncept nie jest iście oryginalny. Jednak wplecenie w tę prostą opowieść kina drogi, przemiany wewnętrznej bohatera i wątku rasistowskiego trzeba uznać za dosyć pomysłowe. Wracając do sedna fabuły – Ethan wraz z półkrwi Indianinem (z którym zresztą łączy go jakaś tajemnicza relacja) wyrusza na poszukiwania bratanicy uprowadzonej przez Komanczów.the searchers

W związku z treścią „Poszukiwaczy” myślę, że nie bez kozery można określić ten film mianem epopei. Jest to wiekopomne dzieło, które każdy wielbiciel westernów (ale i nie tylko) powinien znać, bądź dopiero poznać – obejrzeć jednak trzeba, bo olanie tego tytułu to jeden z grzechów najcięższych. A mówiąc więcej mam o tyle prostsze zadanie, bo ciężko jakieś większe wady Fordowi wytknąć. „Poszukiwacze” są filmem kompletnym. Nie dość, że mimo dosyć prostej historii ciekawi, to na dodatek chłonie się go z dużą łatwością, ale co ważniejsze z przyjemnością.

„Poszukiwaczy” całym sercem polecam nie tylko ze względu na samą historię, ale też chociażby dla podziwiania naprawdę przepięknych plenerów i zdjęć, czy chociażby kultowej postaci Johna Wayne’a, który raczej wielkim talentem nie grzeszy, ale wystarczy, że jest na planie obecny. Swoją posturą i ostentacyjną postawą zdobył serca już wielu widzów – po prostu ma to coś, co mimo braku umiejętności sprawia, że patrzy się na niego z podziwem i satysfakcją. Mimo aktualnej ósemki nie mogę wykluczyć, że kiedyś ocena wywinduje się nieco wyżej, bo to świetne kino jest.

8 Stars (8 / 10)

poszukiwaczeThe Searchers

/USA/
Reżyser: John Ford
Scenariusz: Frank S. Nugent
Obsada: John Wayne, Jeffrey Hunter, Vera Miles, Natalie Wood, Henry Brandon
Muzyka: Max Steiner
Zdjęcia: Winton C. Hoch
Czas trwania: 120 min

  • No, no, przypomniałeś mi o nim 😀 Dawno miałem zobaczyć, a jakoś pod spaghetti westernami się zagubił.

  • To chyba najlepszy film Johna Forda i jedna z ciekawszych ról Wayne'a. Na mnie zrobił ogromne wrażenie. Co do braku umiejętności aktorskich u Johna Wayne'a to bym polemizował, on uczył się aktorstwa na planach filmowych, w latach 30. grał w filmach klasy B i jego styl się nie poprawił, ale gdy za sprawą Johna Forda trafił do głównego nurtu to zaczął się bardziej angażować i u schyłku kariery był już nie tylko ikoną westernu, ale i świetnym aktorem. Na Oscara za "True Grit" z pewnością zasłużył.

  • Właśnie przed chwilą skończyłem oglądać i jestem zawiedziony, dawno się tak nie wynudziłem. Chociaż Wayne, przyznaję, stworzył ciekawą postać. A do tego piękne zdjęcia i plenery, w sumie osłodziło mi to seans.

  • @Mariusz – zbyt wielu filmów z JW nie widziałem i może dlatego tego postępu nie widzę 🙂 wiadomo, wszystko przede mną, ale jakoś potencjału w nim nie widzę 😉
    @Pan Szyszek – no co zrobisz? Nic nie zrobisz:P trudno się mówi 🙂 dla mnie to jeden z najlepszych westernów ever 🙂