Więzy krwi [Blood Ties] 2013 – Recenzja

Więzy krwi (2013)

Blood Ties

/Francja, USA/

Reżyser: Guillaume Canet
Scenariusz: Pilar Anguita-MacKay, Guillaume Canet, James Gray
Obsada: Clive Owen, Billy Crudup, Marion Cotillard, Mila Kunis, Zoe Saldana, Matthias Schoenaerts, James Caan, Noah Emmerich
Zdjęcia: Christophe Offenstein
Gatunek: Kryminał, Dramat, Thriller
Czas trwania: 127 min

Wspólne DNA a sposób na życie

„Brooklyn, Stan Nowy Jork”. Tak kończyłby swoją korespondencję Mariusz Max Kolonko gdyby jeszcze pracował w polskiej telewizji. Jednak w ten charakterystyczny sposób mógłby przywitać widzów reżyser „Więzów krwi”, gdyż akcja jego filmu przenosi nas właśnie na tę dzielnicę, w dodatku w słynne lata 70. ubiegłego wieku. Bowiem to tu, po wyjściu z więzienia, powraca Chris licząc na dobre serce swojego brata Franka, który jest materiałem na idealnego glinę. Chris próbuje obrać właściwą życiową drogę jednak realia szybko mu tę życiową zmianę uniemożliwiają przez co pogłębia się braterski konflikt.

Jeśli pośród twórców filmu pada nazwisko Jamesa Graya, nie może być zbyt oryginalnie, bowiem jego scenariusze są łudząco zbliżone. Jednak zdaje się, że Canet zrobił wszystko co w jego mocy by ten ograny schemat braterskiego konfliktu przedstawić w nowej wersji. Obronił się zdecydowanie. Świetny klimat „Więzów krwi” oraz samych lat 70. upaja już od pierwszych scen, a im dalej tym lepiej. Jak widać na przykładzie tego filmu klisze można opowiedzieć w bardzo ciekawy sposób. Choć warstwa dramatyczna nie jest przedstawiona perfekcyjnie i nieco kuleje, to kryminalno-thrillerowa otoczka wszystko rekompensuje. Wyczuwalne napięcie, zmiany tempa akcji, ciekawe rozwiązania wystarczają by cieszyć się seansem i zaznać nieco oldskulu, w którą łatwiej wczuć się dzięki wykorzystanej w „Więzach krwi” muzyce.

Świetnie ze swoim charakterystycznym tembrem głosu prezentuje się Clive Owen, najjaśniejsza chyba postać z tej dosyć ciekawej obsady. Chociaż atrakcyjne kobiety wydają się jedynie estetycznym dodatkiem dla tego typowo męskiego kina i pozostają subtelnym tłem dla dwójki głównych bohaterów i relacji pomiędzy nimi, choć oczywiście miewają znaczący wpływ na dziejące się wydarzenia. „Blood ties” to zaskakująco przyzwoite kino, któremu warto poświęcić swój cenny czas, ja, mimo sztampowej fabuły, jestem w pełni ukontentowany.

  • Zanim przeczytałam o Grayu już po pierwszych zdaniach pomyślałam (hmm.. jak "Ślepy tor" Greya?). Mega stylowy plakat (plącze się po internecie już z 1,5 roku) sprawił, że zwracałam na niego uwagę, ale a to najpierw nie mogłam znaleźć informacji czy w końcu był w tych kinach czy kiedy będzie, a później trafiłam na kilka słabych recenzji. Jakże się cieszę, że jednak mam powód, by po niego sięgnąć 😉

  • Mnie te słabe recenzje też nieco odebrały chęci, ale na szczęście zaryzykowałem i okazało się, że warto, bo to porządny film jest 🙂

  • Salonik Filmowy

    Bez obsady to byłby klops, straight-to-dvd. Owen świetny, Crudup też całkiem nieźle. Nie podobała mi się ta stylizacja poprzez prace kamery, montażu i rodzaje scen na filmy z lat 70-tych. Francuski łącznik to to im nie wyszedł 🙂

  • Salonik Filmowy

    Bez obsady to byłby klops, straight-to-dvd. Owen świetny, Crudup też całkiem nieźle. Nie podobała mi się ta stylizacja poprzez prace kamery, montażu i rodzaje scen na filmy z lat 70-tych. Francuski łącznik to to im nie wyszedł 🙂