We Are the Best! (2013) – Recenzja

We Are the Best! (2013)

Vi är bäst!

/Dania, Szwecja/

Reżyser: Lukas Moodysson
Scenariusz: Lukas Moodysson
Obsada: Mira Barkhammar, Mira Grosin, Liv LeMoyne, Johan Liljemark, Mattias Wiberg, Jonathan Salomonsson
Zdjęcia: Ulf Brantås
Gatunek: Dramat, Muzyczny
Czas trwania: 108 min

Bunt nie na pokaz

Lukas Moodysson kupił mnie po raz kolejny. I po raz kolejny zrobił to poprzez przedstawienie w fascynujący sposób życia nastolatków i emocji im towarzyszących. Szwedzki reżyser musi mieć do tego niebywałą smykałkę, gdyż w jego wykonaniu filmy opowiadające właśnie o młodzieży są najbardziej przystępne. Wydają się przy tym także bardzo realną i przyziemną opowieścią, która mogłaby spotkać wielu z nas, bądź wydarzyć się u kogoś z naszego otoczenia. Nastoletnia autentyczność jest nie do podrobienia, a w „We are the Best!” ciężko spotkać jakąś nutę fałszu, i to nie przez to, że wszystko mogło zostać zagłuszone przez punk grający w tle.

Właśnie. Ten punk rock. Można było spodziewać się, że to właśnie muzyka i pasja do niej będzie głównym tematem „We Are the Best!”. Jednak jest to tylko dodatek, podkreślacz tego co najważniejsze, bo film jest przede wszystkim o przyjaźni, dorastaniu i młodzieńczym buncie, który jest bardziej zauważalny i wiarygodny właśnie dzięki zestawieniu 13-latek właśnie z tym gatunkiem muzyki i zjawiskiem uważanym zresztą za opozycję do rzeczywistości. Klara (Mira Grosin ) i Bobo (Mira Barkhammar) wydają się w tym świecie odnajdywać jak nikt inny i chociaż jest już rok 1982, twierdzą, że punk jeszcze nie umarł.

Wszystko zaczyna się dosyć niepozornie, bo mimo, że lubują się w słuchaniu Ebba Grön i KSMB, to nie myślały nigdy o tym żeby założyć kapelę. Nie potrafią nawet grać na żadnym instrumencie! Za dziełem przypadku no i oczywiście buntu udaje im się dostać do sali prób, gdzie mimo braku umiejętności powstaje ich pierwszy utwór „Wredny sport”, jak najbardziej pasujący do ideologii punkowej. Początkowo, w celu podniesienia umiejętności dokooptowana do składu zostaje Hedvig (Liv LeMoyne) – gitarzystka wyłowiona podczas szkolnego przedstawienia, która mimo odmienności światopoglądowej staje się ich przyjaciółką.

Moodyson relacjonuje wszystko z dużą subtelnością oraz wiarygodnością, dokumentalną wręcz. Ciężko uwierzyć w to, że na ekranie widzimy debiutantki. Można odnieść wrażenie, że „We Are the Best!” to już kolejna pozycja w ich bogatym dorobku. Genialnie odnalazły się w szwedzkiej rzeczywistości lat 80., których nijak nie mogą pamiętać, a emanuje od nich niewiarygodna autentyczność, jakby były z tą ideologią szczepione na co dzień i nie przypadkiem znalazły się w obsadzie.

Dorastanie i młodzieńczy bunt, który ponoć przechodzi każdy nastolatek, to równie popularny jak i trudny do zrealizowania temat. „We Are the Best!”, chociaż nie ma w sobie jakiejś wielkiej, przesadnej głębi, czaruje jednak swoim nieprzeciętnym urokiem i codzienną, naturalną historią, która z pewnością trafi do szerokiego grona odbiorców. Jest przyjemna w odbiorze i często wywoła mały uśmiech na twarzy, a może i przywoła parę wspomnień z naszego dzieciństwa.

Za przedpremierowy seans dziękuję dystrybutorowi SPECTATOR

  • "Wredny sport" – jest hit 😀
    Zawsze w kinie lubię obserwować reakcje innych widzów, na "We are the best" chyba cała sala bawiła się wyśmienicie 🙂

  • Świetny blog. Dobrze czasem poczytać o naprawdę udanych produkcjach filmowych