Gra tajemnic [The Imitation Game] 2014 – Recenzja

Gra tajemnic

/USA, Wlk. Brytania/

Reżyser: Morten Tyldum
Scenariusz: Graham Moore
Obsada: Benedict Cumberbatch, Keira Knightley, Matthew Goode, Rory Kinnear, Allen Leech
Muzyka: Alexandre Desplat
Zdjęcia: Óscar Faura
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Czas trwania: 113 min

 

Człowiek enigma?

Oglądając „Grę tajemnic” nie można oprzeć się wrażeniu, że twórcy próbowali w miarę logicznie poskładać historię Alana Turinga w jedną całość. I chociaż opowieść odbywa się w trzech różnych przestrzeniach czasowych oraz przedstawia różne etapy życia głównego bohatera, to uzyskano całkiem logiczną ciągłość wydarzeń. Oczywiście w paru miejscach, dla wzbudzenia większego współczucia, czy nagromadzenia emocji, „Grę tajemnic” podrasowano – jednak nie za bardzo się to sprawdza. Zwłaszcza, że te reżyserskie triki niepotrzebnie wyłażą na pierwszy plan i momentami aż kłują w oczy swoją szablonowością i nachalnością.
„Gra tajemnic” w głównej mierze miała być o wielce utalentowanym, ocierającym się o geniusz, brytyjskim matematyku, który poprzez złamanie niemieckiej Enigmy miał ogromny udział w zakończeniu II wojny światowej. Nadmienić należy, że odbyło się to także dzięki Polakom. Może wkład nie był aż tak ogromny jak wielu myśli, ale nie zostaliśmy przez twórców pominięci. Fabuła podzielona jest pomiędzy biografię Turinga oraz w głównej mierze skupia się na podjęciu wyzwania złamania niemieckiego militarnego kodu.

ImitationGame2

Część odpowiedzialna za próbę rozgryzienia kodu, stworzenie uniwersalnego deszyfratora jest głównym atutem filmu Tylduma. Jednak, czy doczekalibyśmy się reżyserii biografii Turinga, gdyby nie to, że był ukrytym homoseksualistą, do tego cierpiącym prawdopodobnie na Zespół Aspergera? Bohater gej, bądź chory, bądź ekscentryczny w kinie sprzedaje się całkiem nieźle, a w „Grze tajemnic” mamy rzadko spotykaną niesamowitą kumulację, bo występują wszystkie wymienione ‘atuty’, ach – na dodatek wspiera go bardzo altruistyczna kobieta. Deal with it…
Niestety „Gra tajemnic” wydaje się filmem bardzo propagandowym, może nawet zbyt progejowskim. Na każdym kroku starano się pokazać jak to homoseksualista ma źle w życiu, jak musi cierpieć, a przecież taki utalentowany i inteligentny. Największy facepalm pojawił się w momencie, gdy Alan Turing poddany zostaje szantażowi przez odkrytego szpiega – oczywiście sytuacja ta jest fikcyjnym wyobrażeniem twórców, bo nie miała miejsca w rzeczywistości, ale to zastraszenie było chyba najgłupszym i najnaiwniejszym momentem produkcji. W dodatku na koniec filmu najpierw wspomina się o homoseksualistach, potem dopiero o niedoszłych ofiarach wojny – ach te priorytety. Na korzyść filmu działa z pewnością fakt, że całkiem nieźle się to ogląda, jest w miarę efektownie i ciekawie, a wspomniana propaganda jest do przełknięcia. Jednak nadal nie czyni to z „Gry tajemnic” kina wybitnego, w żadnym wypadku. Ode mnie naciągane nieco 6.
  • Zaczarowanaa F.

    Na ten film nie mam ochoty od samego początku, ale w sierpniu jest mnóstwo premier an które czekam 😀
    Najlepsze, że widziałam ten film dostępny na kinomanie jeszcze przed jego premierą w kinie :DD

  • W polskim kinie pewnie 😛 a co takiego ciekawego w sierpniu wychodzi?

  • Zaczarowanaa F.

    Tak, w polskim, ale z napisami był także to i tak 😛

    Najbardziej na 'Carte Blanche' czekam. Ale też 'teoria wszystkiego', 'chłopak z sąsiedztwa', czy 'fotograf' interesują mnie 😉

  • Teoria jest już u mnie na blogu, a na pozostałe za specjalnie nie czekam 😛

  • Szkoda, bo trochę nakręciłam się na ten film. A jak wypada gra aktorska?

  • bez zarzutu pod tym względem, a Cumberbatch bardzo dobry 🙂

  • Wyjaśnisz mi dokładnie co miałeś na myśli? Jak wiadomo są dwie grupy osób tzn. takie, które zdają sobie sprawę, z tego, że orientacja homoseksualna jest jedną z orientacji seksualnych albo osoby, które uważają to za chorobę, wypaczenie czy cokolwiek. Pro- oznacza bycie za czymś, akceptację, także progejowski można przetłumaczyć jako epitet powiązany z podejściem do tego tematu pierwszej grupy. Tu użyłeś raczej negatywnie brzmiącego sformułowania "zbyt progejowski"? Zabrzmiało to nieco jak krytyka pierwszej grupy. Chciałeś bardziej zgłębić historię i wolałeś by mniej czasu poświęcono miłosnym sprawom Turninga? To co napisałeś brzmi trochę nieładnie, dlatego jestem ciekawa co miałeś dokładnie na myśli formułując to zdanie 🙂

  • Choroba – chodziło mi wyłącznie o Zespół Aspergera

    Homoseksualizm to zupełnie inna sprawa. Zbyt progejowski, czyli pokazujący zbyt dosadnie bohatera jako uciemiężonego, "na każdym kroku starano się pokazać jak to homoseksualista ma źle w
    życiu, jak musi cierpieć, a przecież taki utalentowany i inteligentny", może wszyscy są tacy, jacy oni biedni. Fakt, że żyli w absurdalnych czasach kiedy to było przestępstwo, ale bez przesady. Poza tym myślę, że potraktowano orientację dosyć powierzchownie – parę dyskusji, ekhm wstawek w dialogi to niezbyt dużo by w pełni ukazać jego sytuację na tym tle. No i pod koniec filmu napisy o gejach i ocalałych w wojnie też miały jakieś znaczenie 🙂 Nie mówiąc już o żałosnym szantażu kapusia dotyczącym orientacji… ech – można to było zrobić i ładniej, i subtelniej i czytelniej, a nie zdawkowo i szczycic się tym, że bohater jest gejem.

  • Szczycić, że bohater jest gejem? Czytałam trochę twoich recenzji i nigdy nie natknęłam się żebyś pisał, że film się szczyci tym, że bohater jest heteroseksualny. To znowu brzmi jakby przeszkadzała ci orientacja bohatera. Dosadnie? Jedna scena pod sam koniec podczas "leczenia" i tyle. "Potraktowano orientację dosyć powierzchownie" – takie podejście do tematu brzmi dla mnie jak opisywanie jakiejś egzotycznej choroby – że za mało zgłębiono, że coś tam, że zrobiono z tego atrakcję.. To po prostu jedna z orientacji, którą miał akurat bohater.

  • Bo to homoseksualizm jest pewnego rodzaju 'nowością', próbuje się zwiększać tolerancję na odmienne orientacje, przecież heteroseksuailzm uważany jest za normę, w stosunku której występują jakieś odmienności. Nigdy nie pisałem, że bohater szczyci się, że jest hetereseksualny, bo rzadko w filmach są przejawy jakiegoś karygodnego zachowania w stosunku do homoseksualistów, które ma pokazywać, że gej jest naprawdę gorszy, a hetero jest super. Nurt właśnie podąża za tym żeby pokazywał tę orientację w lepszym świetle. Dlatego uważam to za propagandę jeśli pokazuje się geja w przesadzony, a zarazem powierzchowny sposób. Np homoseksualizm pokazany w "Parias", "Pięknej pracy" podobał mi się bardzo, natomiast tutaj jest tania propaganda, która usiłuje pokazać, że każdy gej to inteligentny człowiek, i każdemu homoseksualiście dzieje się krzywda. Skupiono się na enigmie, a orientacja gdzieś tam w tle potraktowana po macoszemu – skoro to biografia o człowieku, to chciałbym poznać jego rozterki i wewnętrzne przeżycia, a nie opierać się tylko na tym, że homoseksualizm był wtedy zabroniony, a on sobie dzielnie z tym radził – biedak. No ja tak to odbieram. Jego orientacja mi nie przeszkadza, tylko w sposób w jaki jej użyto i zaprezentowano.

  • 1) chodzi mi o ogół takich filmów, nie tylko o ten, ale rzadko pokazuje się homoseksualistów jako złych ludzi, wyłącznie w dobrym świetle – no chyba, że czegoś nie oglądałem, to chętnie obejrzę 😉
    2)a sytuacja szantażu? kiedy to tamten szpieg grozi, że
    wyjawi jego tajemnicę? nawet chwycił za słuchawkę żeby donieść, ale
    zrozpaczony się powstrzymał 😉 Podobnie w szkole z tym jego przyjacielem
    – pomijam fakt, że szantażu w rzeczywistości nie było, a informacja o
    śmierci przyjaciela wyglądała nieco inaczej – ale trzeba było pokazać
    większe cierpienie jednostki w obliczu tej sytuacji;)
    3)Ejże, dałem aż 6, więc nei taki słaby jednak 🙂 I tak, chciałbym żeby to zgłębiono bardziej, bo skoro poruszono temat, to spodziewam się większego zaangażowania w jego realizację, zwłaszcza, że wtedy film mógłby być jeszcze ciekawszy.