Backcountry (2014) – Recenzja

Backcountry (2014)

/Kanada/

Reżyser: Adam MacDonald
Scenariusz: Adam MacDonald
Obsada: Jeff Roop, Missy Peregrym, Eric Balfour
Muzyka: Frères Lumières
Zdjęcia: Christian Bielz
Gatunek: Thriller
Czas trwania: 92 min

 

Survival – jak tego nie robić

W poszukiwaniu emocji, wrażeń, tej nutki grozy i strachu w kinie, człowiek jest zdolny do podjęcia ryzyka. Może nawet większego niż sami bohaterowie tych niezbyt wybitnych (w większości) dzieł. Taki akt odwagi i ja poczyniłem, decydując się na seans „Backcountry”. Przekonały mnie zaskakująco średnio-pozytywne recenzje, co w przypadku kina grozy wydaje się już wystarczającą zachętą.
I początkowo, ku mojemu zaskoczeniu, zaczęło się nawet ciekawie. Facet zabiera kobietę swojego życia na wyprawę w dzicz, gdzie w czasach młodości spędzał sporo czasu i zna tereny na wylot. Jako zapalony podróżnik i pasjonat przyrody nie mógł wybrać lepszego sposobu na wakacje. Wspomnienia, bogactwa naturalne i pejzaże jak z obrazka. To wszystko miało być powodem, dla którego Alex (Jeff Roop) namówił Jenn (Missy Peregrym) na wycieczkę zamkniętym szlakiem turystycznym, ale to nie wszystko, bo Alex przywiózł ze sobą także niespodziankę.

backcountry_still

Niestety nie ma co się nastawiać na piękne widoki, bo wokół nich są tylko drzewa, a poza nimi na szlaku nie ma żywej duszy. No może poza Zlatanem Ibrahimowiciem, a raczej jego sobowtórem, który napatoczył się na nich już pierwszej nocy. Ta niezapowiedziana wizyta podejrzanie zachowującego się gościa jest ostatnią sceną dostarczającą dreszczyku emocji.
Budowanie napięcia, ani nawet klimatu nie wyszło tak jak powinno. Monotonna wędrówka nie należy do najciekawszych. Moc dialogu w „Backcountry” także nie działa, więc nie wiem na czym opierać pozytywne aspekty tegoż dzieła. Może i film Adama MacDonalda byłby bardziej przystępny, gdyby nie te wszystkie karygodne błędy popełniane przez kierownika wycieczki Alexa, który jako zapalony podróżnik z doświadczeniem powinien myśleć racjonalnie, a nie stanowić kulę u nogi.

url

Jedyna natura jaką pokazuje „Backcountry”, to natura męskiego idioty, który za nic ma siły natury, a jego rzekome doświadczenie z innych wypraw gdzieś wyparowało. Ta odwaga, ta pewność siebie… Gdybym to ja miał z nim wędrować, to ukręciłbym mu łeb przy pierwszej pomyłce, której nawet taki laik jak ja by się wstydził. Cały film oparł się niestety na tej gównianej postaci i jej wyborach – zamiast być opoką staje się problemem.
Filmu nie polecam. Może znajdą się równie odważni, którzy jednak docenią tę mozolnie prowadzoną fabułę, przyzwoite aktorstwo, czy twista jakiego świat nie widział, a poczynania Jeffa nie będą aż tak drażnić. Mnie spotkało jedynie rozczarowanie, a rzekomy punkt kulminacyjny przelał czarę goryczy. Ode mnie 4/10 za brak emocji i głupotę. Chociaż przyznaję, że film jakoś bardzo nie przynudza.