Midnight Special (2016), reż. Jeff Nichols


Jeff Nichols to jeden z nielicznych reżyserów, z twórczością których staram się być na bieżąco. Jednak jego dokonania nie są na tyle popularne i chwytliwe, żeby je wyświetlać w polskich kinach. „Midnight Special” jest kolejnym w jego dorobku klimatycznym tytułem, z dozą ekstrawagancji i tajemnicy.

Reżyser od czasu do czasu lubi zahaczyć o sci-fi, co znacznie wzbogaca jego repertuar. Jednak nie są to wielkobudżetowe produkcje z ogromem efektów specjalnych. Mimo poruszania się w oparach naukowej fikcji Nichols pozostaje przy kameralnym snuciu opowieści, tak zwyczajnie, w swoim charakterystycznym stylu.

Mimo wielkich uczuć do umiejętności Nicholsa, czegoś mi w „Midnight Special” zabrakło. Tym czymś wydaje się zbyt mała enigmatyczność, w porównaniu do poprzednich jego filmów. W tym dziele wszystko wydaje się ość jak po sznurku do oczekiwanego końca, a twórca zdążył już przyzwyczaić do siania niepewności, mylenia widza i porządnego tąpnięcia w finale. W „Midnight Special” niestety tego brakuje. Wszystko wydaje się zbalansowane aż nadto i nie pochłania tak jak by mogło.


Kameralne sci-fi jest dla mnie niesamowitym wabikiem, bo sztuką jest opowiadać o tak widowiskowym, często hajpowanym gatunku w oszczędny, ale interesujący sposób. Nicholsowi się to zdecydowanie udaje, bo w snuciu opowieści jest jednym z najlepszych, ale mimo to „Midnight Special” wydaje się zbyt powściągliwe i ostrożne, nawet jak na niego. Może moja ocena wynika z tego, że tym razem reżyser na koniec nie zrzucił mi kamienia na głowę? Finał chociaż widowiskowy, to jednak nie oszałamiający.

Scenariusz wydaje się ograniczać także aktorów, gdzie niemal wszyscy mają nastroje w jednej tonacji. I tak jak lubię Shannona, Edgertona, Drivera, czy Dunst, to zagrali, to co powinni, bez zarzutu. Nie są to wyraziste postaci, w dodatku pozbawione jakiejś głębi i większych emocji. Może taki zabieg reżysera, aby udostępnić więcej miejsca tajemnicy (której finalnie i tak jest mało) i młodemu bohaterowi Altonowi (Jaeden Lieberher), który ma błyszczeć dosłownie i w przenośni – jeśli tak miało być, to ten kompromis w moim odczuciu nie wypalił.


Mimo niedociągnięć, „Midnight Special”, to dobry film. Wielbiciele stylu Nicholsa zapewne i tak będą z seansu zadowoleni, a z resztą, która przypadkiem trafi na ten film może być różnie. Kino Nicholsa ma autorski, specyficzny charakter, i na pewno nie jest pod publiczkę. Ciężko więc by trafił w gusta szerszej widowni. Na szczęście mnie zadowolił, chociaż osobiście oczekuję od reżysera jeszcze więcej!

7 Stars (7 / 10)

Midnight Special

/USA/
Reżyser: Jeff Nichols
Scenariusz: Jeff Nichols
Obsada: Michael Shannon, Joel Edgerton, Kirsten Dunst, Jaeden Lieberher, Adam Driver
Muzyka: David Wingo
Zdjęcia: Adam Stone
Czas trwania: 111 min