Lament [ Gok-seong ] 2016, reż. Hong-jin Na


Znając dotychczasową twórczość Hong-jin Na musiałem sobie sporo obiecywać po jego najnowszym filmie. Nie zawiódł mnie – to powiedzieć za mało, bo dał więcej niż się spodziewałem. Dlatego „Lament” uplasowałbym w filmografii tego reżysera bliżej „W pogoni”, aniżeli „Morza Żółtego”, które było ‚tylko’ dobre. Hong-jin Na wydaje się być ekspertem w kreowaniu enigmatycznej atmosfery i budowaniu napięcia. Wszystkie jego wspomniane dzieła obfitują w akcję i masę emocji, więc każdy z tytułów mogę z czystym sumieniem polecić widzom żądnych wrażeń.

„Lament” jest świetnym dowodem na rozwój reżysera. Niniejszy film ma najlepsze elementy swoich poprzedników, ale daje także coś nowego. Wielbiciele łamigłówek i zagadek będą mieli podczas seansu nie lada gratkę w rozszyfrowywaniu wszystkich wskazówek, tropów, by następnie połączyć je w pełny, spójny obraz. Hong-jin Na unaocznił swoje ponadprzeciętne zdolności szyfrowania perspektyw oraz komplikowania fabuły. I to w taki sposób, aby odbiorca poczuł się zaintrygowany i prędko o tym tytule nie zapomniał. Niestety zmusza to do bardzo uważnego oglądania.


Skłamałbym, gdybym powiedział, że pełną zawartość „Lamentu” przyjąłem za pierwszym seansem. Spędziłem trochę czasu w Internecie rozgryzając poszczególne elementy filmu oraz sporządzając wersję, która wydaje się akceptowalna i mam nadzieję bliska temu, co sobie reżyser założył. Co oczywiście sobie cenię. Jednak i bez dociekania założeń reżyserskich „Lament” powinien się obronić.

Obraz ten dla Europejczyków może wydawać się skomplikowany. W końcu film ten opiera się na tamtejszej kulturze, wierzeniach i obrzędach. Często jest tak, że taka egzotyka, coś z innej bajki nas pociąga i w moim przypadku może tak być. Mimo niepełnego zrozumienia, wszelkie doznania jakich doświadczyłem podczas oglądania „Lamentu” wydawały się być czymś świeżym, nowym, jakbym obcował z czymś zupełnie nowatorskim.

„Lament” wydaje się przepełniony różnymi gatunkami, ale w tej całej plątaninie udało się zachować umiar. Takie balansowanie, czy skakanie po poszczególnych rodzajach kina wymaga dużych umiejętności i niezawodnej intuicji. Jedno ogniwo misternie budowanego łańcucha fabularnego pęknie i cały plan zrywa się niepostrzeżenie. W tej magicznej miksturze sporo jest ludzkiego dramatu, enigmatycznego kryminału, pełnego napięcia thrillera i horroru/fantasy oraz śladowych ilości komedii, jak np. w scenie z uśmiercaniem zombiaka, czy sama, niezbyt charyzmatyczna, postać głównego bohatera fajtłapy, który ma ocalić miasteczko.


Podoba mi się, że Hong-jin Na nie podąża sprawdzonymi scieżkami, próbuje tworzyć coś swojego, bardziej autorskiego. Oby ta praca i podjęte ryzyko przynosiła takie owoce, a reżyser był słynny ze swojego charakterystycznego stylu. Z nadzieją należy wyczekiwać kolejnych dzieł spod jego ręki. W końcu to dopiero jego trzeci film! Kryminalną zagadkę z horrorowym zacięciem w postaci „Lamentu” kupuję w tej postaci bez cienia wątpliwości. I jest to jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) filmów roku 2016.

9 Stars (9 / 10)

LamentGok-seong

/Korea Płd./
Reżyser: Hong-jin Na
Scenariusz: Hong-jin Na
Obsada: Do-Won Kwak, Jeong-min Hwang, Jun Kunimura, Woo-hee Cheon, Hwan-hee Kim
Zdjęcia: Kyung-Pyo Hong
Czas trwania: 156 min