Hot Tub Time Machine 2 (2015) – Recenzja

Hot Tub Time Machine 2 (2015)

/USA/

Reżyser: Steve Pink
Scenariusz: Josh Heald
Obsada: Rob Corddry, Clark Duke, Craig Robinson, Chevy Chase, Adam Scott
Muzyka: Christophe Beck
Zdjęcia: Declan Quinn
Gatunek: Komedia, Sci-Fi
Czas trwania: 93 min

 

Test na poziom tolerancji żenady

Całkiem pozytywne, choć bardzo mgliste, wspomnienia odnośnie „Hot Tub Time Machine” (w polskim przekładzie, o zgrozo – „Jutro będzie futro”), sprawiły, że sięgnąłem po tegoroczną kontynuację tej produkcji. A że przyzwoitych komedii z serii tych bardziej głupkowatych jest jak na lekarstwo, warto było się przekonać, co tym razem zmalował Steve Pink. Możliwe, że tęsknota za nieprzyzwoitym rodzajem humoru wpłynęła znacząco na odbiór „Hot Tub Time Machine 2”.
Druga odsłona filmu o grupce znajomych przenoszących się w czasie przy użyciu jacuzzi nie spotkała się z pozytywnym odbiorem. Chociaż wyniki 29/100 na Metascore i 3.3 na Rotten Tomatoes nie świadczą zbyt dobrze, to ja umiarkowanie polecam, szczególnie dla wielbicieli tego specyficznego rodzaju humoru. Dla jednych shit i żenada, a dla mnie przyzwoity śmiechoumilacz. Jest na pewno lepiej niż w przypadku „Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie”, czy „Movie 43”.

htm2

Fabularna intryga à la „Terminator” zapowiada ciekawą i szaloną przygodę. Lou (Rob Corddry) jako wielki inwestor i celebryta organizuje przyjęcie, podczas którego ucierpiały jego klejnoty. I to nie te trzymane w sejfie, czy w banku. Uderzenie piłką jest już bolesne, a co dopiero postrzał z broni palnej. Przyjaciele, czyli Jacob (Clark Duke) i Nick (Craig Robinson) w ramach ratunku i pomocy mają zamiar skorzystać z mocy jacuzzi, by przenieść się w czasie, znaleźć zamachowca oraz zapobiec temu tragicznemu zdarzeniu.
Jest impreza, są cycki, sprośne żarty, niewybredny sarkazm, brak hamulców i dużo dystansu, a do tego bardzo przyzwoite zawiązanie i rozwiązywanie akcji będące głównymi atutami tego filmu. Chociaż równie dobrze można by uznać to także za objaw mojego skrzywionego gustu. Może dlatego ja się bawiłem całkiem nieźle, nawet ku mojemu zaskoczeniu. Obym nie był jedynym człowiekiem na Ziemi, którego ten film nie rozczarował. Zgrzeszyłem (bo do odważnych świat należy), ale naprawdę nie jest aż tak źle – oczywiście z filmem, bo ze mną to jeszcze nie do końca wiadomo.

htbm

„Hot Tub Time Machine 2” przeplata lepsze momenty z gorszymi, oryginalne pomysły z wyświechtanymi kliszami, jak większość kina tego rodzaju. Jednak w ogólnym rozrachunku to przyzwoita rozrywka jest, w dodatku wielu takich jak ja może usatysfakcjonować. Najważniejsze, że nie nuży i wiele się dzieje. Wiadomo, że nie jest to kino ambitne, nawet takiego nie próbuje udawać, ale to właśnie takie filmy sprawdzają się najlepiej na luźnym wieczorze ze znajomymi przy piwku ;).