Nina wiecznie żywa (2015), reż. Ben Blaine, Chris Blaine

nina forever
Kolejny raz metascore i rotten tomatoes zachęciły mnie do obejrzenia filmu, z którego nie jestem jakoś bardzo zadowolony. Nawet trochę nie jestem, bo mam strasznie mieszane uczucia. Temat wydaje się bardzo interesujący i lotny. Uwielbiam porządną mieszankę grozy i komedii, a „Nina wiecznie żywa” zdawała się sporo obiecywać. Po takiej zachęcie, któż by nie chciał usiąść przed ekranem i obejrzeć tę mroczno-sarkastyczną opowieść o trudach miłości, a żeby być bardziej dokładnym – o ofiarach miłości.

Poczucie odosobnienia, samotności często wpycha osoby doświadczające takich stanów emocjonalnych w pierwsze lepsze ręce. Pewność bycia potrzebnym, kochanym góruje wtedy nad rozsądkiem, czy prawdziwym uczuciem. Z pewnością znamy to z obserwacji, filmu, a może nawet i autopsji. W „Ninie wiecznie żywej” taką osobą jest młoda Holly, która upolowała sobie teoretycznie łatwą zdobycz. Za taką zdecydowanie należy uznać Roba – niedoszłego samobójcę, który nie radzi sobie ze śmiercią narzeczonej.

nina wiecznie żywa

Czy z tej mąki będzie chleb? Zwłaszcza, że w relację wtrąca się bezceremonialnie ex głównego bohatera, Nina. I to nie w byle jakich okolicznościach, bo w trakcie igraszek miłosnych – i w ten sposób sceny łóżkowe nabierają innego wymiaru. Głowna bohaterka, z naderwaną nogą i uszkodzoną tchawicą, wyłaniająca się z zakrwawionej pościeli niczym nimfa, powinna zwiastować kłopoty i chwile grozy, a tak naprawdę jest przyczynkiem do pochylenia się nad głębszą analizą postaci i ich motywacji oraz do zadania sobie miłosno-egzystencjalnych pytań.

Tu się chyba pozytywne aspekty kończą, bo po prostu nie kupuję tej historii, mimo ogólnego zadowolenia krytyków, bo z widzami nie jest już tak kolorowo. Coś w tej opowieści nie gra, nie przekonuje. Ponadto odniosłem wrażenie, że podjęta próba połączenia horroru, komedii i filozoficznej głębi nie zawsze się zazębia i ostatecznie nie wiem, jaki ma być ten film. W wielu fragmentach tryby nie zaskoczyły i w pewnym momencie oglądanie sprowadzało się jedynie do oczekiwania na kolejne ‘wejście’ Niny, która dodawała filmowi nieco życia. Wszystko pomiędzy okazało się słabym wypełnieniem groteskowej, nie angażującej fabuły, a ostateczne przesłanie nie jest odkrywcze, ani też nie zmieniło mojego postrzegania świata.

Nina Forever

Seans „Nina Forever” nie jest stratą czasu, ale gwarancji na pozytywne odczucia nie daję. Jak widać po recenzjach i ocenach film może się podobać, może skłaniać do refleksji i co najważniejsze – może komuś zapewni choć odrobinę rozrywki, bo ja jej niestety nie znalazłem. Szczęśliwych poszukiwaczy proszę o komentarze i przemyślenia pod wpisem.

5 Stars (5 / 10)

nina foreverNina Forever

/Wlk. Brytania/
Reżyser: Ben Blaine, Chris Blaine
Scenariusz: Ben Blaine, Chris Blaine
Obsada: Fiona O’Shaughnessy, Abigail Hardingham, Cian Barry
Zdjęcia: Oliver Russell
Czas trwania: 98 min

  • Również lubię ten rodzaj kina. Niestety, zwykle połączenie tych dwóch gatunków jest bardzo ciężkie i problematyczne. Zazwyczaj jest tak, że jeden z nich zjada drugi, jest albo zbyt strasznie i poważnie, albo zbyt śmiesznie… Z tego co napisałeś wynika że tu mamy do czynienia właśnie z czymś takim, jedno gryzie się z drugim. I dlatego na palcach jednej ręki umiem wyliczyć dobre filmy tego typu…
    PS. Jak coś znasz to zapodaj 🙂
    PS2. Bardzo przyjemnie się czyta. Będę tu wracał 🙂

    • Jeśli chodzi o tego typu połączenia, to wole czystą rozrywkę, bez zabawy w przesłania, itp. „Nina wiecznie żywa” jest akurat nieco poważniejsza i dramatyczna, ale może się podobać – może warto zaryzykować?:P
      A z propozycji pewnie wszystko widziałeś 😉
      Co robimy w ukryciu (2014)
      Wysyp żywych trupów (2004)
      John ginie na końcu (2012)
      Zombieland (2009)
      Powrót trupa (2009)
      100 Bloody Acres (2012)
      Zombie SS 2 (2014)
      Porąbani (2010)
      Płytki grób (1994)

      • Nie wszystko 😀 Dzięki wielkie. Przyda sie jakiś film na odstresowanie 🙂

  • Ewelina Białek

    A mnie zachęciłeś, pomimo tej niezbyt pochlebnej recenzji. Lubię, kiedy w filmie bawi się gatunkami albo samym obrazem. Kiedy jest inne, intrygujące. Także tytuł sobie zapisuję, może mnie się spodoba 😉

    Pozdrawiam, Insane z insane-oglada.blogspot.com

    • Może, może. Jeśli uda wczuc sie w klimat powinno byc ok 😉